Ja Polski nie porzucę… Ksiądz Karol Antoniewicz SJ o miłości Ojczyzny.

Bolesne osobiste doświadczenia Antoniewicza związane najpierw z utratą bliskich osób, a potem z kasatą zakonu we Lwowie, wzmagane były przez dramatyczną sytuację cierpiącej pod zaborami Ojczyzny.
Z krzyżem w ręku, nad polskim górujący ludem,
Starłeś go i podniosłeś słowa Twego cudem.
Krzepiłeś go w niedoli nadzieją i wiarą,
Dla niegoś żył jedynie i dlań padł ofiarą.
Dziś Cię szuka w Twym grobie, przez łzy widzi w niebie,
I modląc się za Tobą, modli się przez Ciebie!

Franciszek Morawski

Ten piękny fragment wiersza Franciszka Morawskiego, napisany ku czci ks. Karola Antoniewicza SJ, streszcza najtrafniej powołanie i służbę tego wielkiego kaznodziei i misjonarza XIX w. Napis ten widnieje na niewielkim pomniku z popiersiem, wzniesionym w 1. rocznicę śmierci kapłana, znajdującym się w kościele św. Jakuba w Obrze, gdzie jest pochowany.
Słowa te świadczą też o wielkim szacunku, jakim darzono ks. Karola, doceniając jego zasługi dla rodzinnego kraju. Miłość Ojczyzny była u niego ściśle złączona z miłością Kościoła, a sprawa narodowa wielka i święta. Głosił, że związek Narodu z Kościołem, to związek z Bogiem, i że jest on kamieniem węgielnym wszelkiej narodowości i moralnej siły, która wszystko uszlachetnia, uświęca i rozwija prawdziwy patriotyzm. Nie ten kocha Ojczyznę, kto kieruje się przelotną egzaltacją i pozostawia po sobie tylko echo głośno-brzmiących słów, lecz ten, kogo patriotyzm jest prawdziwy i nieprzemijający. Jest to patriotyzm wytrwałości, poświęcenia, jedności, miłości, dojrzałości w pomyśle i tęgości w działaniu. Ksiądz Karol podkreślał: Jeśli chcemy zmartwychwstanie nasze podobne uczynić zmartwychwstanie Chrystusa, niechaj i życie nasze kształci się na wzór życia Jego.

Sen błogi − Polska katolicka
Ze smutkiem patrzył więc, jak Naród ulega złudnym obietnicom, a odtrąca Boga. Przestrzegał przed przyjmowaniem zdradzieckiej pomocy, trwaniem w ciemnościach ducha oraz przed postawą egoizmu i pychy, która chciałaby zgasić oświetlające drogę zbawienia światło prawdy płynącej z krzyża: Lada światełko zaświeci, a my za nim idziemy, a na to światło, które z krzyża okazuje nam drogę zbawienia, oczy zamykamy, lada kto zdradziecko rękę wyciągnie, niby to nam ku pomocy, a my się jej chwytamy.
Zwracał uwagę, że są tacy, którzy chwalą się miłością ojczyzny, a sami najboleśniejsze rany jej zadają. Pisał, że jej boleść to nie tylko niewola, lecz także brak wiary, grzechy rodaków, a przede wszystkim brak jedności, której źródłem jest Bóg. Marzył o takiej jedności wszystkich Polaków, gdzie ogniwem wiecznym jest Bóg: Często stoi mi przed oczyma jako sen błogi Polska katolicka, Polska nawrócona. Nieustannie przypominał Polakom chlubne dzieje Ojczyzny. Cała Polska jest jedną relikwią - pisał − bo nie ma tam kawałka ziemi, co by nie był skropiony krwią męczeńską. Zachęcał też do naśladowania jej świętych patronów, gdyż nie wstydzili się oni być dziećmi Kościoła i uchylać zwycięskim laurem uwieńczone czoło przed krzyżem zbawienia.

Wolność − córka miłości
Bolesne osobiste doświadczenia Antoniewicza związane najpierw z utratą bliskich osób, a potem z kasatą zakonu we Lwowie, wzmagane były przez dramatyczną sytuację cierpiącej pod zaborami Ojczyzny. Rozważał więc istotę problemu zagrożonej wolności, poruszał sumienia, podnosił na duchu, skłaniał do zmiany postępowania. Prawdziwą wolnością nazywał tę, którą Bóg dał ludziom, a jest to wolność oparta na dwóch węgielnych kamieniach: kochaj Boga i kochaj bliźniego. Wzywał do szanowania Boga i godności człowieka: Bratniej miłości tam nie będzie, gdzie nie ma miłości Boskiej.
Zachęcał, by walczyć o tę wewnętrzną wolność, która nie szuka poklasku w opinii świata: Szczęśliwy ten, który to rozumie i potrafi wywalczyć dla siebie tę wolność i niezawisłość czczej opinii świata, u którego więcej znaczy to, co Bóg powie, co sumienie powie, jak to: "co świat powie?". − Jak jednak mamy używać wolności, by przynosiła zbawienne owoce? Czego wymaga od nas Bóg? − pytał Antoniewicz i dawał odpowiedź: Nie masz wolności w złem, w dobrem jedynie wolność być może. Bo wolność jest córką miłości, nagrodą poświęcenia i cnoty, i wolnym, wolnością synów Bożych, tylko ten może być, kto kocha Boga i człowieka szanuje. Innej wolności nie znamy i znać nie chcemy! Przestrzegał przed złym używaniem wolności mogącej przerodzić się w swawolę. Zachęcał, by żyć w jedności i zgodzie z Bogiem i ludźmi i by człowiek był godny otrzymanej wolności, która winna skłaniać go ku dobru i miłości: Lepiej tobie cierpieć od innych, jak żeby inni od ciebie cierpieć mieli; lepiej tobie być skrzywdzonym, jak pokrzywdzicielem innych.

Nie tak łatwo z serca polskiego wiarę wykorzenić
Ksiądz Antoniewicz przekonany był też o tym, że choć wiele ludzi Boga odtrąca, to nie brak serc, w których Jego miłość jest żywa. Kto kocha Boga i drugiego człowieka, z boleścią patrzy, jak ludzie sami dla siebie przepaść kopią, kiedy by mogli w zgodzie, miłości, pokoju żyjąc, cierpiąc i pracując, odzyskać ojczyznę doczesną, nie tracąc ojczyzny wiecznej! Wierzył, że w Ojczyźnie na nowo rozbłyśnie jasne światło, a ludzie poznawszy, że bez Boga nic nie mogą uczynić, powrócą do Niego: Polska nigdy nie zadrżała, gdzie szło o szlachetne dzieło i wielkie poświęcenie! Z wiarą zaś ojców przyjdzie chwała Ojczyzny i jej wielkość, szczęście i wolność.
Jak ostatni spośród wieszczów Narodu będzie więc poeta wielbił imię Maryi, której zawierza siebie i swą Ojczyznę. Z krzyżem w ręku, w sercu z Bogiem przez całe swe kapłańskie życie będzie głosił moc i chwałę krzyża:

I będę krzyża moc i chwałę głosić;
Że nie wart szczęścia, kto nie znał cierpienia,
Że o to ciągle mamy Boga prosić,
Aby nas drogą prowadził zbawienia.

Bożena Leszczyńska OCV
img
img