Kolumbia, kraj kawy, przemocy i nadziei na pokój

Pomimo wielu problemów Kolumbia ma szansę na kontynuację procesu pokojowego. Zdobywane doświadczenie, większe upodmiotowienie obywateli i heroiczne nieraz zaangażowanie różnego typu liderów pomagają w tworzeniu większej świadomości społecznej.
Papież Franciszek odwiedzi Kolumbię w dniach 6-11 września br. To ważna pielgrzymka, o czym w symboliczny sposób mówi jej motto: Zróbmy pierwszy krok. Logo wizyty ukazuje Papieża robiącego właśnie ten pierwszy krok, tak jakby chciał za sobą pociągnąć Kościół latynoamerykański, a szczególnie kolumbijski, by umocnić pokój, uczynić go bardziej obecnym w życiu tego kraju i dać go doświadczyć każdemu Kolumbijczykowi.

Kolumbia jest krajem niezwykle zróżnicowanym. Posiada 49 milionów mieszkańców, żyjących na obszarze ponad trzy razy większym od Polski. Większość mieszka w andyjskiej części wyższych partii Kordylierów, ze względu na bardziej sprzyjający klimat. Na jednym z takich płaskowyżów (2600 m n.p.m.) znajduje się stolica kraju - Bogota, która liczy 8 mln mieszkańców. W dolinach panuje klimat tropikalny. Na wschodzie kraju rozciągają się równiny, a na południu i południowym wschodzie Puszcza Amazońska. Kolumbia jako jedyny kraj Ameryki Południowej ma dostęp do dwóch oceanów: Spokojnego i Atlantyckiego. Inne znane miasta to Medellín i Cali. Na północy kraju znajduje się Cartagena, historycznie główny hiszpański port Nowego Świata, do którego dostarczano niewolników z Afryki i gdzie pracował św. Piotr Faber. Jest to też obszar, gdzie grasowali piraci z Karaibów. Cartagena jest dziś najpiękniejszym chyba przykładem architektury kolonialnej Kolumbii i atrakcją turystyczną.
Na północ od Bogoty (Boyacá) znajdują się kopalnie najpiękniejszych szmaragdów świata, ale Kolumbia posiada też złoża ropy naftowej, niklu, węgla, srebra, platyny, złota i gazu naturalnego. Na jej terenie występuje ogromna różnorodność roślin i zwierząt, egzotycznych gatunków drzew, które dzięki sprzyjającemu klimatowi rosną średnio trzy razy szybciej niż w Europie. W wielu miejscach powstały plantacje kawy. Społeczeństwo kraju jest nie mniej zróżnicowane. Tworzą je metysi, biali, czarni potomkowie niewolników i ludność indiańska. Z natury Kolumbijczycy są bardzo pracowici i optymistycznie nastawieni do życia, nawet w obliczu tragedii. W 1819 roku Kolumbia wywalczyła sobie niepodległość, kończąc tym samym okres hiszpańskiego panowania i kolonializmu.
Jednak od ponad półwiecza Kolumbia zmaga się z problemem przemocy. W 1948 r. po zabójstwie liberalnego kandydata na prezydenta Jorge Eliecera Gaitana, w kraju wybuchły zamieszki, powodując eksplozję przemocy. Początkowo rozgrywała się ona między obozem liberalnym a konserwatywnym. W latach 60. XX w. pojawiły się partyzantki lewicowe, inspirowane ideologią marksistowską lub maoistyczną, oraz rewolucją na Kubie i w Chinach. Były one początkowo formą protestu przeciw wykluczeniu z życia politycznego przedstawicieli biednej części społeczeństwa. Z czasem stały się narzędziem okrutnego terroru wobec ludności cywilnej. Do dziś istnieją i działają dwie z nich: większa FARC i mniejsza ELN. Pod koniec lat 80. XX w. pojawiły się partyzantki prawicowe jako organizacje paramilitarne. Były one formacjami samoobrony przed partyzantkami lewicowymi, lecz szybko stały się narzędziem opresji i ogromnej skali morderstw zwykłych rolników i działaczy. W tym okresie pojawiły się też mafie narkotykowe. Pablo Escobar stworzył w latach 80. pierwszy kartel narkotykowy w Medellín, zajmujący się przerzutem dużych ilości kokainy głównie do Stanów Zjednoczonych. Od tamtych czasów mapa karteli uległa znaczniej zmianie, ale Kolumbia nadal jest ważnym elementem w przemycie narkotyków, który dostarcza środków finansowych wszystkim stronom konfliktu.
Problem przemocy nie dotyczy jedynie nielegalnych grup zbrojnych. W miastach działają też silne grupy przestępcze, bandy kryminalne i płatni mordercy. Stąd duża liczba kradzieży, włamań, rozbojów i morderstw. Bardzo duża jest też skala przemocy domowej i sąsiedzkiej. Krwawy bilans ostatniego półwiecza to ponad 220 tysięcy zabitych w kraju, gdzie oficjalnie panuje demokracja. W tym czasie odnotowano wiele przypadków brutalnych morderstw, tortur, gwałtów, w które zamieszane są nie tylko nielegalne organizacje zbrojne, ale też wojsko i policja. Ostatni raport nt. przemocy donosi o ponad pięciu milionach rolników wypędzonych z własnych posiadłości. Wiele osób przepadło bez wieści. Szczególnie w latach 90. dokonano kilkudziesięciu tysięcy porwań dla okupu. Odnotowano tysiące ofiar min przeciwpiechotnych, zastraszeń, morderstw liderów organizacji, polityków, dziennikarzy, przymusowego wcielania dzieci do oddziałów partyzanckich i paramilitarnych.
Aktualny prezydent kraju Juan Manuel Santos przez ostatnie lata prowadził rozmowy pokojowe z główną lewicową partyzantką FARC. Pomimo osiągniętego porozumienia społeczeństwo niewielką liczbą głosów odrzuciło jego treść w ogólnokrajowym referendum z października 2016 r. Jednym z głównych powodów było poczucie niesprawiedliwości, związane z zapewnieniem zdemilitaryzowanym partyzantom bezkarności za popełnione zbrodnie. Zaraz potem prezydent Santos otrzymał pokojową Nagrodę Nobla, ale sam proces pokojowy nie osiągnął zamierzonego celu. Pomimo to rozmowy są kontynuowane.
Przyczyn konfliktu jest wiele. Najbardziej oczywiste to ogromna dysproporcja między bogatymi a biednymi (połowa społeczeństwa żyje w biedzie). Wielkie obszary ziemi i złoża mineralne znajdują się w rękach nielicznej grupy właścicieli ziemskich i coraz częściej korporacji międzynarodowych. Państwo nie jest w stanie zapewnić kontroli na odległych obszarach tego dużego i geograficznie zróżnicowanego kraju. Granica lądowa Kolumbii jest niemal dwukrotnie dłuższa niż granica między USA a Meksykiem, co daje wyobrażenie o problemie kontroli. Ponadto znaczna jej część przebiega przez Puszczę Amazońską. W kraju występuje bardzo duża korupcja polityczna, co przekłada się na niesprawiedliwe rozwiązania prawne i bezkarność urzędników państwowych.
Pomimo wielu problemów Kolumbia ma szansę na kontynuację procesu pokojowego. Zdobywane doświadczenie, większe upodmiotowienie obywateli i heroiczne nieraz zaangażowanie różnego typu liderów pomagają w tworzeniu większej świadomości społecznej. Kościół w Kolumbii, głównie od czasu Soboru Watykańskiego II, bardzo wyraźnie włączył się w zadanie pojednania narodowego i starania o większą sprawiedliwość społeczną. Sprzyja temu odważna i jasna postawa kardynała Bogoty Rubéna Salazara Gómeza, który potrafił przeciwstawić się poprzedniemu prezydentowi Álvaro Uribe, działającemu na rzecz skorumpowanego establishmentu kraju i traktującemu Kościół instrumentalnie. Papież Franciszek, przyjeżdżając do Kolumbii, może wesprzeć te działania i obudzić sumienia tych, którzy wyznając wiarę katolicką, dopuszczają istnienie przemocy.
ks. Andrzej Sarnacki SJ
img
img