Droga przez życie

Skąd idziemy? Dokąd zmierzamy? Nasza Via Dolorosa - czy idziemy z krzyżem i z Chrystusem, czy też zostawiamy Mistrza i idziemy swoją drogą, lecz wtedy nasz ciężar jest nie do zniesienia. Idąc z Jezusem, wpatrując się w misterium Jego męki, na nowo odkrywamy sens życia, głębię wiary, moc Słowa i tajemnicę Zmartwychwstania.
I. Skazany
Faryzeusze i arcykapłani wydali Jezusa przez zawiść. On głosił prawdę i miłość, opowiadał o Bożym Królestwie. Piłat jednak nie zrozumiał, obawiał się rozruchów, utraty władzy... Kiedy pojął wielkość prawdy, przerażony umył ręce. Czy dzisiaj nie widzimy takich sytuacji umywania rąk? A może udajemy, że tego nie widzimy, bo to nas nie dotyczy.

II. Z krzyżem na ramionach
Jezus podjął krzyż dziejów, wojen, ludzkiego zaparcia się i odrzucenia Boga. Ten krzyż był bardzo ciężki. Ciężar ogromny wrzynał się w Jego ramiona i plecy. Trudno dźwigać cudzy ciężar, ale miłość Jezusa jest bezgraniczna. Dziś cierpi tak samo, wyrzucany z ludzkich serc, z życia...

III. Upadek
Jezus upadł, dźwigając zepsucie świata, całą beznadzieję ludzi, w których zabija się wiarę, nadzieję i miłość. Upadł pod ciężarem krzyża, drzewa przesyconego miłością - Jego krwią, Jego potem. Tylko miłość do człowieka podnosi Go z prochu ziemi i kamieni, które ranią Jego stopy.

IV. Matka
Jak dobrze, że jest osoba, która kocha bezwarunkowo, niezależnie od sytuacji i położenia, w jakim się znajdujemy. Miłość matki trwa zawsze. Na kalwaryjskiej drodze nie mogło zabraknąć Matki, która towarzyszy swym dzieciom na wszystkich ich drogach. I uczy wiary, nadziei, ufności...

V. Cyrenejczyk
Szymon był zmęczony, wracał z pracy. Przymuszony, ze strachu przed żołnierzami wziął krzyż Jezusa. Może wstydził się nieść drzewo hańby razem ze Skazańcem. Jednak z każdym wspólnym z Jezusem krokiem miłość i wdzięczność ogarniały jego serce.

VI. Weronika
Jezus oblepiony krwią i potem, resztkami sił szedł z krzyżem na Golgotę. Spomiędzy tłumu wysunęła się Weronika. Jezus widział tę nieśmiałą, skromną kobietę, znał jej czułe i wrażliwe serce. Jak mógłby jej nie wynagrodzić?! Dał jej odbicie swojej twarzy. Nam dzisiaj chce dać swoje serce.

VII. Kolejny upadek
Droga stawała się bardziej stroma i złość ludzka coraz bardziej dawała się Jezusowi we znaki. W końcu upadł po raz drugi, ale podniósł się, by iść dalej Jak wiele dzisiaj nienawiści, chęci panowania, pokazywania własnych racji... A tak mało miłości do Boga, do drugiego człowieka.

VIII. Płaczące niewiasty
Za Jezusem niosącym krzyż szło mnóstwo ludzi, także kobiet, które płakały nad Nim. On jednak mówił: Płaczcie raczej nad sobą i swoimi dziećmi. Dzisiaj wielu ludzi nie widzi sensu swojego życia, bo utracili już wiarę, nadzieję i ufność, i zapomnieli o Tym, który udręczony samotnością czeka na nich.

IX. Jeszcze jeden upadek
Szczyt był tak blisko, gdy Jezus upadł po raz trzeci. Nie mógł jednak pozostać na ziemi, bo On obarczył się naszym cierpieniem, dźwigał nasze boleści. Musiał stanąć na Golgocie, by dokończyć dzieła, które podjął z miłości.

X. Odarty z szat
U kresu drogi ogołocono Jezusa, odarto Go z szat, wystawiono na widok publiczny. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem. Ten sam Bóg w Najświętszym Sakramencie czeka, by w białym Chlebie dojrzeć Jego Ciało i Serce gorejące miłością.

XI. Przybity do krzyża
A lud stał i patrzył, jak przybijano Jezusa do krzyża. Przybici do krzyża codzienności, nieporadności, niechcianych układów, przybici do swych niemocy, chorób miotamy się bezradnie, gdy tymczasem On zaprasza, by każdy przytulił się do Jego krzyża, skąd płynie moc i siła do przetrwania.

XII. Śmierć
Oto kres drogi. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez srodek. (...) Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Jezus powrócił do Ojca. Nam zaś wskazał drogę do domu Ojca i przygotował tam miejsce. Teraz w sakramentach świętych czeka, byśmy zadbali o godową szatę, godną królewskich dzieci.

XIII. Zdjęty z krzyża
Ciało Jezusa zdjęto z krzyża, oddano Jego ukochanej Matce. Ona tuliła i adorowała Jego rany. Cierpiała, choć wiedziała, że tak miało być. Zagubieni w dzisiejszym zagonionym świecie przyjdźmy pod krzyż do Bożej Matki. Uczmy się od Niej miłości, pokory, zaufania i adoracji.

XIV. Grób...
Dzięki takim ludziom, jak Józef z Arymatei, złożono ciało Pana do grobu. To jednak nie koniec, ale początek. Dzisiaj Jezus w małej Hostii, żywy, czeka, abyśmy przyjęli Go do swego serca, a On nas poprowadzi. Nasza droga choć trudna, z Nim stanie się lżejsza i piękniejsza.



Zbawicielu miłosierny i współczujący
(...)
Przyjacielu ludzi,
Ty gniewasz się, kiedy się gardzi "małymi".
Ty potępiasz tych, co po nich depcą.
Ty modlisz się do Ojca za swoich katów
i obiecujesz raj skruszonemu łotrowi.
Ty przywracasz wzrok ślepemu Bartymeuszowi,
którego żałosne wołanie chcieli ludzie zagłuszyć.
Twoje serce współczuje każdej nędzy
i nie odpycha nikogo.
Ty dotykasz ran ludzi dotkniętych trądem,
języka niemych i uszu głuchych.


Dobroci nieskończona, która oddalasz każdą złośliwość.
Serce niedostępne dla samolubstwa,
zapominające o zniewagach i zawsze otwarte.
Czułość i delikatność tych, którzy miłują.
Przyjaźń pewna i stała.
Ty płakałeś nad grobem Łazarza umiłowanego
i nad Jerozolimą, która się czuje opuszczona.
Daj mi Twoją miłość i dobroć, i słodycz.
Spraw, bym dzielił z Tobą Twoje radości
i Twoje pragnienia.
Bądź w moim sercu, na moich wargach
i w moich spojrzeniach.
Usłysz moją prośbę, mój Boże, światłości moich oczu.
Uczyń mnie takim, jakim chcesz, żebym był.
Nadzieję moją pokładam tylko w Twoim Sercu.
Moją prośbę powierzam wstawiennictwu Dziewicy Maryi,
Twojej Matki, bo ja też jestem Jej dzieckiem

Modlitwa średniowieczna
Bogusława Szopa
img